Chciałbym, zeby to było na święta bo wiadomo promocje itp, myslalem albo o 320 albo o 500, na gry zawsze jakieś zaskórniaki sie wygarnie, nie musze mieć od razu całego stosu
Przymierzam się do zakupu konsoli PS3, ale jako iż moją ostatnią "konsolą" był Pegazus to jestem kompletnie zielony
Może ktoś ma i mógłby poradzić czy w ogóle się opłaca, a jeśli to z jakim dyskiem i w jakim przedziale cenowym.
W inauguracyjnym meczu sezonu 2011/2012 T-Mobile Ekstraklasy ŁKS Łódź wysoko przegrał w Bełchatowie z poznańskim Lechem 0:5 (0:3). Trzy bramki w tym spotkaniu zdobył Artjom Rudnev.
Spotkanie lepiej rozpoczęli gracze gospodarzy. Już w 4. minucie dobrze z prawego skrzydła w pole karne Lecha dośrodkował Stefańczyk, ale będący w dogodnej sytuacji Bykowski nie potrafił skierować piłki do bramki.
Z minuty na minutę przewaga ŁKS-u rosła i wydawało się, że bramka dla beniaminka jest tylko kwestią czasu. Tymczasem w 21. minucie to podopieczni Jose Mari Bakero wyszli na prowadzenie. Świetnym prostopadłym podaniem popisał się Mateusz Możdżeń, natomiast Artjom Rudnev znalazł się oko w oko z Bogusławem Wyparłą i pewnym strzałem umieścił piłkę w bramce.
Nie minęły cztery minuty, a Lech zdobył kolejnego gola. Z prawej strony piłkę dośrodkował rozgrywający dobre spotkanie Możdżeń, a naciskany przez Rudneva Cezary Stefańczyk skierował piłkę do własnej bramki.
W 30. minucie Lech wyprowadził kolejny cios. Piłkę przed polem karnym ŁKS-u dostał Semir Stilić. Bośniak przebiegł z nią kilka kroków i zdecydował się na uderzenie z 30 metrów, trafiając pod poprzeczkę! Ta bramka może z pewnością kandydować do gola kolejki.
Do przerwy kibice nie zobaczyli już więcej bramek i na przerwę podopieczni Jose Mari Bakero schodzili przy wysokim prowadzeniu.
Druga połowa zaczęła się podobnie do pierwszej. Znów to ŁKS był stroną przeważającą i raz po raz konstruował groźne akcje pod bramką "Kolejorza". Jednak ich ataki znowu rozbijały się o dobrze grającą obronę gości.
Od 60 minuty inicjatywę zaczęli przejmować jednak goście, co zaowocowało groźnymi sytuacjami pod bramką Wyparły. Pierwsze ostrzeżenie piłkarzom ŁKS groźnym strzałem dał Semir Stilić, jednak po jego uderzeniu piłka nie trafiła jeszcze do bramki.
To, co nie udało się Bośniakowi udało się w 75. minucie Artjomowi Rudnevowi. Łotysz wykorzystał błąd obrońcy ŁKS-u i w sytuacji sam na sam pokonał Wyparłę.
Cztery minuty później Rudnev skompletował hattricka, choć wydaje się, że duża w tym zasługa sędziego, który najprawdopodobniej popełnił błąd w tej sytuacji. Z prawego skrzydła piłkę dośrodkował Stilić, Rudnev uderzył głową, a futbolówka odbiła się od poprzeczki, ale całym obwodem chyba nie przekroczyła linii bramkowej. Sędzia uznał jednak, że Łotysz zdobył prawidłową bramkę i wskazał na środek boiska.
Pomimo starań ŁKS- do końca nie padły już bramki i Lech mógł się cieszyć z imponującej inauguracji sezonu, w której rozbił gospodarzy na ich terenie aż 5:0!
Żółte kartki: Sebastian Szałachowski - Dimitrije Injac.
Sędzia: Dawid Piasecki (Słupsk). Widzów 1 000.
ŁKS Łódź: Bogusław Wyparło - Cezary Stefańczyk (84. Piotr Klepczarek II), Michał Łabędzki, Marcin Adamski, Bartosz Romańczuk - Radosław Pruchnik (65. Marcin Kaczmarek), Dariusz Kłus, Marcin Smoliński (46. Sebastian Szałachowski), Tomasz Nowak - Maciej Bykowski, Marek Saganowski.
Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Hubert Wołąkiewicz, Manuel Arboleda, Luis Henriquez - Semir Stilic, Mateusz Możdżeń (60. Siergiej Kriwiec), Dimitrije Injac, Rafał Murawski (82. Marcin Kamiński), Jakub Wilk (75.